
od początku do końca od końca do początku. żeby spotkać się na chwilę po środku.
to po to to życie jest? po to?
z prochu w proch rodzimy się by umierać każdy musi wiadomo.
gładko się mówi .to tak jak do wesela się zagoi. albo nie martw się
jutro będzie lepiej albo wszystko jest po coś.
taka nie rozwiązana zagadka. dla pełnego wiary dogmat z misją.
dziecko boże powołane i na końcu drogi pukające do piotrowych bram.
no. co wolicie: płakać nad przemijającym czasem nad starością nieporadnością
i świadomością że życie przemija i zostawiamy coś za nami
czy płakać nad tym że wraz z odejmowaniem lat dojdziemy do czasu
w którym nie będziemy czuć nic.
benjamin button.traktat o tym
jak starość i niemowlęctwo są do siebie podobne.
film o tym że w życiu mamy mało czasu
i spotykamy się trafiamy na siebie tylko na chwile.
że nic nie jest wieczne.
że wszystko jakkolwiek na to patrzeć przemija.
że nie warto nosić uraz bo koniec wyznaczający kres nadchodzi zawsze
a kres niesie ze sobą rozrachunek z własnym sumieniem.
i potrzebę odchodzenia w spokoju.
w końcu rest in pis.
smutek. ze to co nas otacza jest takie ulotne.
jaki sens ma zapisywanie chwil jaki sens ma fotografia.
patrzeć na to co przemija żeby uzmysłowić sobie co tracimy
co mieliśmy i czego nie będziemy już mieli.
dzieciństwo młodość. jaki piękny obraz przy kominku on i ona
pledzik w kratkę gruby album zdjęć. pamiętasz? pamiętam.uścisk.
pocałunek dłoń w dłoń.
oby.
na razie płaczę nad buttonem i jego stokrotką. chociaż wiem wiem
byli szczęśliwi przez chwilę i to miało im wypełnić resztę życia. no wiem.
chusteczka.sweterek. zaraz mi przejdzie. to tylko film.
chociaż taki prawdziwy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz