2009/09/04

.....w raju.....














...taki krótkie słów kilka o przemijaniu. zaskakującym.
na plaży, wśród błękitu morza, soczystej zieleni iglaków i palm,
dowiedzieć się , że ktoś inny kogo się znało więcej niż połowę życia,
że ktoś inny też wśród błękitnych fal, czyściutkich piasków w wakacje swojego życia- odszedł niespodziewanie.
niespodziewanie dla siebie. niespodziewanie dla rodziny. niespodziewanie dla świata.
ciekawe jaki widok zabrał ze sobą w ostatniej minucie
człowiek , który nigdy nie wrócił....ławice kolorowych rybek, dotyk słońca na plecach, falujące pod wodą gąbki,
widoki przed plastikiem maski , jak przed szyba w oceanarium, lecz ta ostatnia w życiu niechroniąca przed żywiołem i naturą.
jaka myśl zostaje w głowie człowieka w błękitnym anturażu, z głową wolną od codzienności , unoszonego przez słone fale oceanu.
chciałabym wierzyć,że w błękicie , w uniesieniu czuje się tylko spokój, poczucie szczęścia i spełnienia ,
wszechogarniającą ciszę przerywaną delikatnym strzelaniem mini baniek powietrznych odrywających się od ciała, słońce przedzierające się przez lustro wody , dotykające czule przyklejonych mocno do skał roślin.....

1 komentarz:

  1. zginął z błękitem pod powieką

    jego śmierć ma piękną twarz
    inną od tej, w której oczy zaglądał mój ojciec
    niestety

    Dzimi pisz częściej :)

    OdpowiedzUsuń